czwartek, 12 marca 2015

„Głosy” i „To właśnie seks” – minirecenzje





Zapraszam do lektury minirecenzji dwóch filmów, które obejrzałam dzięki uprzejmości M2Films. „Głosy” Marjane Satrapi goszczą na polskich ekranach od dwóch tygodni, „To właśnie seks” trafi do kin jutro.  







Głosy (2014)

Gatunek: Thriller, komedia kryminalna
Produkcja: Niemcy, USA
Reżyseria: Marjane Satrapi
Występują: Ryan Reynolds, Gemma Arterton, Anna Kendrick, Jacki Weaver
Czas trwania: 1 godz. 47 min.

Pozycja w fotelu: nie pamiętam, tak jak niedługo zapomnę, że oglądałam ten film. (Ocena alternatywna: 5/10.)

Głosy na nie:
  • Marjane Satrapi chce połączyć czarny humor z wiwisekcją umysłu schizofrenika, ale w trakcie niezgrabnego slalomu między wisielczymi dowcipami a analizą choroby przewraca kilka pachołków. Domyślam się, że metę chciała osiągnąć jako reżyserka komediodramatu, ale problem z „Głosami” polega na tym, że między komedią a dramatem wcale nie zachodzi proces syntezy. O ile autorce „Persepolis” nie można odmówić komediowego polotu, o tyle w tragicznych tonach opowiadanej historii pobrzmiewa fałsz. Niezłą część „z przymrużeniem oka” przerywa dopisany na kolanie, kiepski finał z retrospekcją, której oryginalność dorównuje pomysłom scenarzystów „Dlaczego ja”.
  • Niekompatybilność między konwencjami wynika między innymi z tego, że Satrapi posuwa się w absurdzie bardzo daleko, za daleko. W pewnym momencie fabuła przeradza się w karykaturalny (a przy tym przewidywalny) thriller. Nagłe przejście od pastiszowości do klasycznego dramatu psychologicznego skutkuje wyłomem w fabule. Aby tak gwałtowna zmiana nie uczyniła filmowi szkody, przerwa w tkance opowieści musiałaby doczekać się kilku szwów założonych ręką twórcy o bardzo sprawnym warsztacie. Ups, właśnie się wydało, że Satrapi nim nie dysponuje…

Głosy na tak:
  • Jak już napisałam, reżyserka nie opanowała żonglerki konwencjami, ale wciąż należy się jej piątka za mistrzowską „bekę” z klisz powielanych przez horrory. Przerażone dziewczę w białej halce, las, mgła, noc, pohukujące sowy… i nieporadny „napastnik” o milutkiej twarzy Ryana Reynoldsa, którego bohater sam pilnie potrzebuje pomocy. Szkoda, że to jedyna scena, w której Satrapi tak dobrze czuje estetykę kina grozy.
  • Niewątpliwą atrakcją „Głosów” jest Pan Whiskers – złośliwy sierściuch, który gada, jakby naoglądał się za dużo „Family Guya”. Tak, zgadza się, komiczna wartość filmu opiera się na kwestiach wypowiadanych przez kota.
  • Choć do Ryana Reynoldsa przyczepić się nie można, to jego rola niknie przy występach pań: szalenie pociągającej Gemmy Arterton oraz Anny Kendrick, naczelnej „dziewczyny z sąsiedztwa” w Hollywood. W obu przypadkach zastanawiam się, kiedy ich nazwiska staną się naprawdę gorące.

Dwa poważne zarzuty i trzy plusy o mniejszej wadze dają średniaka, którego seansu ani nie polecam, ani nie odradzam.



To właśnie seks (2014)

Gatunek: komedia
Produkcja: Australia
Reżyseria: Josh Lawson
Występują: Josh Lawson, Bojana Novakovic, Kate Mulvany, Damon Herriman, Kate Box
Czas trwania: 1 godz. 35 min.

Pozycja w fotelu: niespokojna. Wybuchy śmiechu powodują niekontrolowane ruchy ciała. (Ocena alternatywna: 7/10).


Lubię takie niespodzianki. Sama nigdy bym nie wpadła na to, żeby obejrzeć „To właśnie seks” – odstraszał mnie tytuł, który sugeruje rozrywkę na poziomie „pieprznych” komedii typu „Sex Story” czy „Sex taśmy”. Co ciekawe, tytuł anglojęzyczny brzmi „The Little Death” i doskonale koresponduje z treścią filmu, jednak polski dystrybutor uznał, że słówko „seks” ma magiczną moc przyciągania widowni, podobnie jak aluzja do „To właśnie miłość”. Mimo wszystko zaryzykowałam (dzięki zaproszeniu od M2Films nie miałam do stracenia nic poza czasem) i tym razem, ku mojemu zdziwieniu, zdecydowanie nie żałuję.

Nawiązanie do filmu Richarda Curtisa przyszło tłumaczowi do głowy nie bez kozery, gdyż tu również narracja lawiruje między perypetiami kilku par. Wątków mamy aż pięć, a co niezwykle ważne (i dość nietypowe), wszystkie prezentują przynajmniej niezły poziom. Na upartego można by zostawić w montażowni historię urzędnika Phila, który z żoną dogaduje się tylko wtedy, gdy ta… śpi, ale i tutaj zdarzają się dobre momenty. Przez „dobre” rozumiem takie, które zwyczajnie bawią do łez, jakkolwiek banalnie to nie brzmi. „To właśnie seks” opowiada o fantazjach erotycznych w równie zabawny sposób, jak uczynił to ponad 40 lat temu Woody Allen we „Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie, ale baliście się zapytać” (duch Allena jest tu zresztą wyczuwalny). 

Opowiadanie śmiesznych żartów o seksie to sztuka. Granica dobrego smaku jest w tym przypadku wyjątkowo cienka, ale reżyser Josh Lawson (a także scenarzysta i odtwórca roli Paula w jednej osobie) nie bywa wulgarny. Udaje mu się to między innymi dlatego, że seksualne fetysze to tylko pretekst, aby poruszyć problem komunikacji między partnerami oraz konsekwencji, jakie niesie nieszczerość. Reżyser podjął temat niezbyt wyszukany, ale podał go lekko i nie bez ożywczej szczypty świeżości. Zabrakło mu co prawda pomysłu na finał, ale całość jest zbyt rozbrajająca, aby narzekać na klisze. 

John Lawson wie, jak mówić o seksie – bez pruderii, ale także bez starań, aby na siłę zszokować widza. Właśnie za to wyczucie cenię jego film.

10 komentarzy :

  1. Film To właśnie seks (2014) dostępny online http://www.eseansik.pl/filmy-online/to-wlasnie-seks-2014-napisy-pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. w sumie może być ciekawie. ;) kiedy kolejny wpis??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przejście z trybu "studentka" do trybu "studentka, doktorantka, pracownica" poskutkowało brakiem czasu na cokolwiek, ale w ostatnich dniach widzę taki ruch na blogu, że chyba wyczaruję jakąś notkę w niedalekiej przyszłości.

      Usuń
  4. Bardzo trafna recenzja. Zapraszam na mojego bloga: http://kochamkino123.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo trafna recenzja. Zapraszam na mojego bloga: http://kochamkino123.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe jak się prezentuje ten film. Fajna recenzja ale muszę go sam zobaczyć. Teraz jestem już posiadaczem nowego kina domowego Samsung HT-H5550 więc warunki na nadrabianie długo hodowanych zalęgłości w nowszych i starszych tytułach już są. Nawet sobie to usprawniłem, mam listę filmów „must see” i ten film też raczej dodam :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...